czwartek, 20 czerwca 2013

Odcinek 1 (20.06.2013r.)



// salon fryzjerski Edyty \\
(rozmawiają Edyta i Bożena)
[ Bożena przychodzi do salonu do Edyty ]
- Dzień dobry pani Bożenko, witam!
- Witaj Edytko, co tam u Ciebie? Masz chwilkę? Podcięłabyś mi trochę włoski? Bo już czuję, że mam za długie, oczywiście jeśli masz czas.
- Pani Jolu, proszę siadać, kolejną klientkę mam o 14:20 a jest dopiero za dwadzieścia. Proszę siadać. A może kolorek poprawimy co?
- A wiesz, może i tak, ten czarny już mi się nudzi, zrobiłabyś mi jakiś balejaż co?
- Pewnie, już robimy. Zapraszam panią tutaj, umyję włoski. 
- A powiedz jak z Arturem? Dobrze
- Tak pani Bożenko, wszystko w jak największym porządku, dzisiaj nawet dostałam śniadanie do łóżka. Jest kochany.
- Oo, naprawdę? Fajnego mam tego syna nie?
- O tak pani Bożenko. Na sobotę przygotował dla mnie coś specjalnego, ale nie chce zdradzić co... Zobaczymy.
- O Boże, jak mój Artur coś wymyśli, to Ty lepiej uważaj.
- Nie, niech się pani nie martwi, ja już wiem jak z nim postępować. W końcu to już pięć lat... Pani, Bożeno, no jasne, w sobotę nasza piąta rocznica znajomości, kompletnie zapomniałam.
- A widzisz, to dlatego coś wymyślił.
- Tak! Zapomniałam! Dobrze pani Bożenko, proszę siadać, będziemy kładli farbę.


* * *

// dom Joli i Adama \\

[ Jola biega zdenerwowana po kuchni ze ścierką w ręce ]

- Ale znowu? Po jaką cholerę Ty znowu tam jedziesz? Przecież wczoraj przyjechałeś i jutro znowu? Co to za delegacje w ogóle?
- No mówiłem Ci, że dostałem takie zlecenie. Jolka, nie dramatyzuj, przecież wiesz, że pracuję na dom!
- Ale jak to ! Nigdy Cię w domu nie ma! Chciałam moim córką dać dom, żeby miały, przyrodniego ojca, a Ty co? Wiecznie Cię nie ma! Nawet na Wielkanoc nie było Cię przy stole i nawet nie raczyłeś zadzwonić z życzeniami ! Wiesz ile ja płakałam?
- A to moja wina? Takie dostałem zlecenie i muszę jechać do Gdańska, o co Ci chodzi kobieto?
- Jak to o co? O to, że Cię ciągle nie ma w domu? Nie po to brałam z Tobą ślub aby widzieć Cię tylko na zdjęciu w ramce!
do domu wchodzi Patrycja, wróciła ze szkoły.
- Mamo, dlaczego krzyczysz na Adama? 
- Nic córciu, nic, nic, takie tam nasze sprzeczki! Jak było w szkole?
- Dobrze, za chwilę rada pedagogiczna, więc nie będę musiała chodzić do szkoły.
- Jak to nie będziesz musiała chodzić? Jola, powiedz jej coś.
- Musisz iść, rada, nie rada. Masz chodzić do końca ! Za rok zdajesz maturę, musisz być obecną w szkole!
- Mamo, ale matura to nie koniec świata.
- Ty uważaj co mówisz, ja musiałem trzy razy podchodzić.
- No, posłuchaj się Adama.

* * *

// salon Edyty \\
[ Edyta suszy włosy Bożenie ]

- I co pani Bożenko? Podoba się? Może być ten balejaż?
- Edytka, Ty to jesteś mistrzynią, świetnie jest ! W życiu nie miałam takiej fryzury, super!
- Mówiłam, że się spodoba.
- Dziękuję, kochana jesteś. To ile Ci płacę?
- Pani Bożenko, proszę schować ten portfel.
- No jak to, mam Ci nie płacić? Tyle się przecież narobiłaś.
- No proszę panią... Da pani spokój.
- No dobrze, to dziękuję Ci bardzo ! Pozdrów Artura ode mnie jak go zobaczysz, lecę gotować obiad Tomkowi. Jeszcze raz dziękuję, pa, do widzenia.
- Do widzenia.
- Ale Ty będziesz miała dobrą tą teściową?
- Co? Co Ty Iza pleciesz? Jaką teściową? Jeszcze mi się Artur nawet nie oświadczył.
- No i chyba nie...
- Co mówiłaś Iza?
- Nie, nic, nic... Chcesz kawę bo idę robić?
- Nie, herbatkę mi zrób.
- Okej.

* * *

// park \\
[ Piotr z Kasią rozmawiają o ślubie ]

- Nie mogę się doczekać tego dnia kiedy będę Twoją żoną.
- Już niedługo kochanie. Będziesz miała najpiękniejszą suknie na świecie! Kupię Ci taką, że wszystkie dziewczyny będą Ci zazdrościć!
- A Ty będziesz miał najlepiej wykrojony frak pod słońcem.
- Oh, i jak nie chcieć takiej żony ! Tylko ciekawe czy ty tak będziesz gotowała mi obiadki i sprzątała co?
- Ja Ci dam obiadki i sprzątanie ! Już sobie służkę ze mnie robisz? Uciekaj, bo jak cię złapię !
- To co zrobisz jak mi złapiesz?
- No to poczekaj... !

// sklep \\

[ Artur wyszedł na zakupy, po drodze do sklepu dzwoni do brata. W sklepie spotyka Izę ]

- No, to tak jak Ci mówiłem Dawid, krótko i na temat napisz ten artykuł dobra?
- No tak, wiem, a ile ma tych zdjęć być?
- Jedno daj jakieś najciekawsze i wiesz, aby to jakoś wyglądało.
- No dobra, okej.
- Dzięki brat ! Trzymaj się.
- No cześć.
- Ooo, cześć Artur, co Ty tu robisz?
- Przyszedłem kupić coś do jedzenia mi i Oli. A Ty co? Edyta sama w zakładzie?
- Jaka Ola ? Masz kochankę... O nie! Ja wszystko powiem Edycie !
- Iza, czy Ty zwariowałaś? Gdzie Ty lecisz? Iza!
- Edyta, słuchaj, Iza spotkała mnie w sklepie, powiedziałem, że przyszedłem coś kupić mi i Oli, a ona jak zwariowana wyleciała ze sklepu powiedzieć Ci o Oli, że to moja kochanka.
- A daj spokój. Ona takie bzdety tu dziś wygadywała, że... Piotrka ponoć widziała z 50 letnią kobietą jak się całował. No gdzie Piotrek mówię, jak on się do slubu z Kaśką szykuje.
- Dobra kochanie, buziak.
- No pa kotku.

// salon fryzjerski Edyty \\
 [ do salonu wbiega zdyszana Iza ]

- Edyta, nawet nie wiesz co się stało i czego ja się dowiedziałam ! Padniesz, siadaj.
- Nie muszę, mów...
- Artur ma kochankę!
- Co Ty nie powiesz?
- Tak, więcej Ci powiem! On jej zakupy nawet robi, w sklepie go spotkałam, sam się wygadał. Ola ma na imię.
- Na pewno?
- Jak bronię cesarza !
- A wiesz, że Ola to współpracowniczka Artura, którą zna już od liceum? Ja ją też dobrze znam i wiem, że Ola nie poderwie mi Artura, ani Artur mnie nie zdradzi, więc?
- Ale jak to! Przecież powiedzia...
- Powiedział co chciał, a Ty nie roznoś już takich plotek dobra?
- No dobra, już dobra.
- Kupiłaś ten cukier ?
- Jaki cukier? No masz, z tego wszystkiego zapomniałam !
- No to ruchy, zaraz klientka będzie i jak ja jej kawę podam? Oj Iza, Iza...

// dom Bożeny \\
 [ do domu przychodzą Piotrek z Kasią, Bożena gotuje obiad ]

- Cześć Mamo!
- Dzień dobry pani Bożeno!
- O cześć kochani, chodźcie, zaraz będzie obiad, zupka pomidorowa. Chodź Kasiu spróbuj.
- Mhm... pyszna ! Pani to ma rękę do gotowania.
- Piotrek, Ty to jak weźmiesz już ten ślub z Kasią to będziecie do nas na obiad przychodzić co?
- Tak, mamo do Ciebie zawsze.
- Dokładnie pani Bożenko, takich obiadów jak pani robi to nigdy nie jadłam.
- Dobra, rozbierajcie się i siadajcie, już wam nalewam.
- Kasiu, powiedz, jak tam na zajęciach dziś było?
- A dobrze, zapisałam się na kurs tańca towarzyskiego. Piotrek oczywiście nie miał nic przeciwko, rozumie mnie, i wie, że kocham tańczyć.
- I masz rajcę! Pewnie! Ucz się dziewczyno póki młoda jesteś, sama bym potańczyła, tylko już nie te kości i nie te lata.
- Oj mamo, nie narzekaj, jeszcze byłabyś królową salsy.
- No, chyba tej salsy sosu he he.
- Jedzcie, jedzcie kochani, smacznego.
- Dziękujemy.

// zakład Artura \\
 [ Artur wraca z zakupów i opowiada Oli o zajściu z Izą ]

- Ola, Ty znasz tę Izę co pracuje razem w salonie z moją Edytką, nie?
- Tak, tak, ta co tak plotkuje dużo. Kto by jej nie znał.
- No właśnie. Ty wiesz co ona dziś powiedziała? Spotkałem ją w sklepie, i mówię, że wyszedłem coś kupić dla siebie i Oli, a ta jak wyleciała ze sklepu i pobiegła prosto do Edyty naskarżyć, że mam kochankę. Edyta nie mogła się przestać śmiać przez telefon.
- No proszę, czyli jestem Twoją "kochanką" hehe.
- No, chyba tak, według Izy.
- Oj, ta Iza. Co tam mi kupiłeś?
- A proszę, Twój ulubiony jogurcik i bułeczka, a na deser... mam lody !
- Ooo super! A jakie?
- Takie jak lubimy, śmietankowe!
- Świetnie !